sobota, 30 listopada 2013

Próbuję zanim testuję




Potrzeby rosną (i nie mowa tu o 16 kilogramowej potrzebie), szafki z kosmetykami urosnąć nie chcą. Mam więc w zwyczaju, jeśli to tylko możliwe, sprawdzać produkty w formie próbek. Zazwyczaj po pierwszym użyciu jestem w stanie odsiać te uczulające, niewłaściwe, generalnie nietrafione. Te, które mnie zainteresują lub wzbudzą dziki entuzjazm (są i takie :)) lądują na liście zakupów, czy łiszliście - jak kto woli.

Na werdykt i zaproszenie do dłuższej wizyty na mej paszczy oczekują (a przybyły głównie z Korei):

 
- sprawdzone, odpada - wielki hit, a dla mnie wielki kit, który nie robi nic;



- sprawdzone, obojętne - dość uczciwy nawilżacz, bez wodotrysków;


- sprawdzone, już idzie w dużym formacie, pokochaliśmy się od razu;



- EDIT: nie zaprzyjaźnimy się, zapach odświeżacza do toalety z eukaliptusem



- EDIT: krem jak krem, a cena jak z kosmosu, więc nie - nie polubimy się


- sprawdzone, kupione, za ten zapach mogę dużo zapłacić, a działanie jako sleeping pack - boskie;






- sprawdzone, pełna i lepka porażka - smutne bo to kosmetyk bardzo dobrze oceniany;


- szalona miłość od pierwszego "smarnięcia"... cena ok.800 pln, kupię sobie więc duuużo próbek;




- sprawdzone, dramat, olej do twarzy;


- sprawdzone, zamówione, pokochane

Znasz któryś z tych produktów?

piątek, 29 listopada 2013

Wzorki na paznokciach - krótko i na temat

Tak jak w tytule: krótko i na temat!

Bywam infantylna, jeśli chodzi o paznokcie - nawet bardzo.




Na koniec, żeby nie było za krótko :)

Siedzę sobie i mam urlop od życia, bardzo utalentowana dziewczyna maluje mi te piękne rzeczy na paznokciach. W szklaną taflę oddzielającą mnie od pasażu wpada z hukiem i impetem na oko 7-letnie tornado, ułamek sekundy po nim leci 5-letni tajfun ciągnąc za sobą kurtkę wraz z opakowaniem po bigmaku i innymi śmieciami. Wszystkie Panie sapią zgodnie na trzy-czte-ry: "ach gdzie Ci rodzice". Na końcu języka miałam, że być może poruszają się z prędkością mniejszą niż światło, kiedy pojawiła się Matka ze słowami: "prosiłam...", ale one też odbiły się od szklanej tafli, bo latorośl już 100 metrów dalej sprawdzała ładowność koszyków w jednostkach ludzkich. Poczułam się jak w domu i udałam ponownie na emigrację wewnętrzną i urlop od życia (urlop sponsorowała literka T, jak Teściowa).

It's SKIN Power 10 Formula WR Effector z Adenozyną - recenzja koreańskiego hitu i, mistyczny niemal, związek z adenozyną

Zmarszczek nie lubię, ale zmarchy lubią mnie (to chyba jedna z tych niewielu relacji gdzie nie funkcjonuje zasada wzajemności). Lubią szczególnie moje umartwione czoło, które raz po raz unosi się wraz z brwiami w wyrazie zdziwienia ("co Ty dziecko jeszcze wykombinujesz?"). Nachalne zmarchy okalają oczy, aby z każdą bezsenną godziną zacieśniać krąg i zwiększać obszar wpływów. Kaniony zwane romantycznie bruzdami nosowo-wargowymi dostałam chyba w gratisie do reszty... 

Ad rem, zmarch nie lubię, polubiłam więc udane smarowidło o przydługiej nazwie. It's SKIN Power 10 Formula WR Effector with Adenosine lub jak ktoś woli "z adenozyną", po prostu.

Co to takiego adenozyna? Krótko! Występuje naturalnie w organizmie jako element DNA. Blokując kanał wapniowy umożliwia rozluźnienie naprężonej skóry i korekcję zmarszczek. Poprzez te właściwości ma przeciwdziałać nadmiernym skurczom fibroblastów w okolicach skóry o dużej mimice [czytaj zmarchy]. Reakcja po zastosowaniu kosmetyku z inhibitorem neurotransmitera ma działanie powierzchowne, ale testy in vivo potwierdzają wygładzenie zmarszczek w okolicach mimicznych [testy in situ też tak wskazują :) ].Badania przeprowadzone na grupie kontrolnej, polegające na dwukrotnym w ciągu dnia aplikowaniu 1 % roztworu adenozyny w porównaniu z placebo wykazały po 3 i 8 tygodniach istotne zmniejszenie głębokości zmarszczek i wygładzenie skóry ( badanie kontrolne przeprowadzono metodą FOITS ( in vivo). [źródło: naturaliskosmetyki.pl]




OBIECANKI PRODUCENTA


Krem wodny z peptydami - zawiera wyciąg z kawioru oraz jemioły. Za pomocą tego kremu można wzmocnić i poprawić jakość skóry w okół oczu i ust. Można też stosować na całą twarz, by poprawić jędrność cery. Polecany dla osób, które obserwują u siebie pierwsze objawy starzenia. Serum poprawia wygląd skóry ujędrniając ją i uelastyczniając. Zawartość adenozyny stymuluje odbudowę naskórka i zapobiega powstawaniu zmarszczek, ekstrakt z kawioru pobudza syntezę kolagenu jednocześnie ujędrniając i uelastyczniając skórę, a ekstrakt z jemioły wspomaga regenerację naskórka i zapobiega zatykaniu się ujść łojowych.

Buteleczka zawiera 30 mililitrów i wystarczy na około miesiąc , jeśli używamy tylko na twarz dwa razy dziennie. Krem jest wodnisty i lekki, więc łatwo dobrze rozprowadzić nawet niewielką jego ilość.

Pojemność: 30 ml
Cena: ok. 65 pln w polskich sklepach internetowych, na ebay dostępna już od ok.30 pln

Dostępny jest szereg różnych "smaków", powściągnęłam zapędy i na początek zamówiłam jeden, aby sprawdzić czy się polubimy. Nie mniej firma It's SKIN dba o wszystkie potrzeby:

[źródło: testerkorea.com]

OPAKOWANIE

Koreańskie marki jak zwykle łechtają moją próżność. Pragnę organicznie rzeczy, które wyglądają jak milion dolców, a niekoniecznie tyle kosztują. Mam więc w rękach ciężką, szklaną, poręczną buteleczkę, w pięknym, perłowo-łososiowym kolorze. Mam też ordynarnie nie pasującą plastikową zakrętkę, która skrywa szklaną, praktyczną kroplownicę. Nie ma ogranicznika, który zdjąłby z pipety nadmiar produktu, ale nie przeszkadza mi to, nadmiar nakładałam na szyję (a co? niech ma!). Zaskoczona byłam brakiem polskiej etykiety na produkcie, nie żebym żyć bez niej nie mogła ale chyba tego wymaga polskie prawo... Robaczki są piękne enyłej...


Mamy też wygodną podziałkę, która mówi nam ile płynnej rozkoszy już zużyliśmy... szkoda, że nawet pod światło niewiele widać :)


SKŁAD

Woda, gliceryna, glikol butylenowy (promotor przenikania, nawilżacz), kwas poliglutaminowy (bardzo silnie nawilżający składnik, odkryty w meduzach, nawilża do 10-razy mocniej od kwasu hialuronowego), ekstrakt z Salicornia Herbacea (środek odmładzający,działa przeciwstarzeniowo, a także zmniejsza syntezę melaniny i hamuje aktywność tyrozynazy, dzięki czemu rozjaśnia plamy i przebarwienia), ekstrakt z liści jemioły, ekstrakt z kawioru, karbomer (stabilizator, który może powodować zaczerwienienie i swędzenie skóry), trietanoloamina (regulator pH), methylparaben, karmel, zapach, Poliakrylan sodu (wiąże wodę, tworzy film na skórze), adenozyna, disodium EDTA (konserwant).

ZAPACH, KONSYSTENCJA

Pięknie pachnący, szczerze, rozbrajająco pachnący produkt. Delikatnie pudrowy, cukrowo-karmelowy przepyszny zapach. Nie ma cienia wątpliwości, że to chemiczny wytwór, ale podoba mi się.

Konsystencja to płynne marzenie, delikatna i łatwo wchłaniająca się. Niezależnie od ilości produktu skóra szybko go przyjmuje, nie zostawia filmu, ani lepkiej warstwy. Makijaż dobrze się przyjmuje i "siada" na twarzy. Jak nazwa popularna wskazuje (krem wodny) konsystencja jest lekko lejąca, płynna, kisiel na kilka chwil przed końcem gotowania...


DZIAŁANIE

Bardzo przyjemny produkt. Wystarczył mi na ok. 4 tygodnie, które zakończyły się widoczną poprawą jędrności i nawilżenia. O tej porze roku zawsze zeskubuję suche wióry z nosa, który spływa tłuszczem (tak, taki miksik mam od matki natury), a ostatni czas przyniósł miłe doznania dokarmionej i jednolitej skóry. Nakładam go po demakijażu/oczyszczeniu, przed serum i kremem. Zdarzało mi się zapomnieć kremu pod oczy, a ten specyfik dawał radę w pojedynkę. Zmarchy mimiczne dopasione nawilżaczami i adenozyną są znacznie mniej widoczne. Co ciekawe poprawa była widoczna natychmiast, a ja lubię działanie instant :). Śmiało mogę go zaliczyć do Ulubieńców, zaś nieśmiało chciałabym dodać, że kolejne trzy są w drodze do mojej łazienki...

czwartek, 21 listopada 2013

Pole Physics Scented Lotion - dla tych co nie lubią poślizgu na co dzień i na rurze

Był kiedyś taki cudowny czas, kiedy Młody był młodszy, a ja miałam wsparcie dobrej (jak mi się wydawało) niani. Potem musiałam się rozstać z panią nianią w okolicznościach burzliwych i nieprzyjemnych, ale to temat na osobny wpis. Nie mniej, w czasach, kiedy miałam trochę więcej czasu dla siebie, zamarzyłam o rurze. Nie będę nikogo przekonywać, że to świetna forma ruchu, bo Ci co są przekonani tego nie potrzebują, a Ci nie przekonani pewnie tacy pozostaną.

Zaleczywszy pierwszą inwazję siniaków i krwiaków, zaczęłam cokolwiek móc. Móc się utrzymać na rurze, móc się na nią wspiąć - gigantyczna satysfakcja. Na tym etapie pojawił się problem: nie dam rady funkcjonować bez balsamu do ciała, bo sypię naskórkiem gęsto. Ciało nasmarowane nawet wieczorem dnia poprzedniego ześlizgiwało się z rury, nie chciało się "kleić". Szukając sposobu na poprawę przyczepności i utrzymanie nawilżenia trafiłam na balsamowego Ulubieńca.


Na rurę już dawno nie chodzę, Pole Physics pozostało do dziś. Jest świetnym rozwiązaniem dla osób, które nie lubią się lepić, ślizgać, kleić, a zależy im na bardzo wysokim poziomie dogłębnego nawilżenia. Nie używam go bez przerwy ze względu na próbowanie innych produktów oraz cenę.

OBIECANKI PRODUCENTA

Nie-śliski, nie-poślizgowy lotion do ciała. Formuła stworzona przez naukowców dla poprawy komfortu na rurze, ponieważ zdrowa skóra ma lepszą przyczepność... naturalnie. Zawiera certyfikowane ekstrakty organiczne, mające na celu widocznie poprawić wygląd twojej skóry. Nie pozostawia śliskiego filmu, nie natłuszcza, zapewniając nawilżoną i "napompowaną" skórę.
Nie zawiera: olejów mineralnych, glikolu propylenowego, silikonów i pochodnych, parabenów, petrochemikaliów, sztucznych zapachów. 
Produkt nie testowany na zwierzętach.

Pojemność: 250 ml
Cena: ok.100 pln


OPAKOWANIE

Wygodna, przyjemna dla oka graficznie, butelka z matowego plastiku, która nie wyślizguje się z dłoni. Niestety uciążliwa i ciężko działająca pompka podaje bardzo mało produktu i jest wyjątkowo nieporęczna. Dozownik sięga do samego dna i jest lekko ścięty - da się zużyć do ostatniej kropli.


SKŁAD

Aqua (water), caprylic/capric triglyceride, ethyl oleate, glycerin, cetearyl glucoside, cetearyl alcohol, stearic acid, Ginkgo biloba (ginkgo) leaf extract**, Equisetum arvense (horsetail) leaf extract**, tocopherol, salicylic acid, sorbic acid, potassium sorbate, xanthan gum, parfum*, benzyl alcohol. *z naturalnych olejków eterycznych  
**certyfikowane organiczne



KONSYSTENCJA, ZAPACH

Wersja bezzapachowa jest idealnie bez żadnej woni, natomiast testowany Summer Scent to ożywczy, świeży zapach słodkiej limonki z odrobiną mięty.
Konsystencja jest lekka, delikatnie wodnista ale zwarta. Rozsmarowany na skórze może zaskoczyć, bo zostawia białe smugi - spokojnie, znikają po ułamku sekundy.

DZIAŁANIE




Działanie? To cuda są! Moja sucha, odwodniona, łuszcząca się skóra, której nie pomagały nawet balsamy z mocznikiem, staje się elastyczna i nawilżona. Nie pozostawia ani odrobiny tłustego, czy śliskiego filmu, skóra ma takie "tępe" wykończenie, które bardzo mi odpowiada. Po umyciu i po nasmarowaniu skóra prezentuje się tak samo, a dodatkowo sprawia wrażenie nakarmionej i zagęszczonej. Przy długofalowym stosowaniu, zdarzało mi się nie smarować po kąpieli, a skóra nadal pozostawała w dobrej kondycji. 

Plan:
-myję
-smaruję
-odziewam,
w akompaniamencie dzikiego wrzasku, i walenia w drzwi łazienki, wykonuję w 5 minut.
Uwielbiam 5 minutowe rozwiązania i nie cierpię czekać, aż coś mi się wchłonie, zadziała, itd.

Amen.

środa, 20 listopada 2013

Mizon All In One Snail Repair Cream i Snail Repair Intensive Ampoule - duże rozczarowanie ślimakiem

Opinie o ślimakowej serii Mizon są tak entuzjastyczne, jakby dotyczyły gigantycznego różowego dildo, które dodatkowo sprząta i gotuje za użytkownika. Musiałam! Oczywiście ślimaka. Nie dildo.
Zdecydowałam się na dwa elementy serii, które wydawały mi się kluczowe:
- All in One Snail Repair Cream,
- Snair Repair Intensive Ampoule,
które z namaszczeniem wklepywałam (!) w paszczę. Nie kupiłam kremu pod oczy i nawilżacza, które są 3 i 4 krokiem pielęgnacji, gdyż pod oczy potrzebuję czegoś zdecydowanie mocniejszego, podobnie sprawa się ma z nawilżaniem.


W nagrodę za systematyczność i pieczołowitość, otrzymałam zupełnie gratisowe pory jak kratery, nieodpłatne wypryski w miejscach  do tej pory wolnych od pryszczy, kilka ropnych cyst za całkowitą darmochę. Wróćmy jednak do początku.


OBIECANKI PRODUCENTA
All in One Snail Repair Cream
Krem do twarzy zawierający 92% śluzu ślimaka. Rozjaśnia blizny i redukuje zmarszczki. Różnorodne ekstrakty roślinne sprawiają, że cera jest zdrowa, nawilżona i odżywiona.
Odmłódź swoją skórę dzięki zdolnościom ślimaków!

Pojemność: 75 ml
Cena: ok.100 pln

Źródło: asianstore.pl


Snail Repair Intensive Ampoule
Skoncentrowane serum w ampułce z zawartością śluzu ślimaka i EGF (epidermalny czynnik wzrostu) skutecznie regeneruje, odżywia, uelastycznia i nawilża cerę. Zawiera 80% filtratu wydzieliny ślimaka. Główny składnik śluzu - mucyna - ułatwia regenerację skóry i nadaje jej gładkość. Chroni również przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Dzięki zawartości EGF wygładza naskórek i spłyca drobne zmarszczki. Pobudza produkcję kolagenu. Działa nawilżająco i ujędrniająco oraz rozjaśnia blizny. Zawiera kwas hialuronowy, adenozynę, pantenol oraz kompleks pięciu witamin. Bogaty w różnorodne ekstrakty roślinne, między innymi z kakaowca, granatowca, lotosu białego i derenia japońskiego. Odmłódź swoją skórę dzięki zdolnościom ślimaków!

Pojemność: 30 ml
Cena: ok.75 pln

Źródło: asianstore.pl


Seria zawiera kilka produktów, których stosowanie systematyzuje producent. Jest ono nie do końca zgodne z azjatycką "kolejnością", która nakazuje nakładać preparaty o lżejszej konsystencji jako pierwsze, ale postanowiłam zaufać materiałom marki.

Źródło: mizon.co.kr


OPAKOWANIE

To będzie najbardziej pozytywna część tej recenzji... Produkty Mizon to lizanie luksusu przez szkło. Wyglądają wysokopółkowo i bardzo jakościowo. 

All in One Snail Repair Cream
Twardy, błyszczący kartonik, z zabezpieczeniami, skrywa ciężki i poręczny słoik z ciemnego szkła. Zakrętka dokręca się dobrze i szczelnie. Podoba mi się do tego stopnia, że nawet mogę wybaczyć fakt, że trzeba maczać w nim paluchy.



Snail Repair Intensive Ampoule
Podobnie jak w przypadku kremu, zgrabną flaszeczkę otrzymałam w kartoniku, z pipetką obok. Gumowa końcówka pipety czasami nie funkcjonowała jak należy, nie nabierając do pełna produktu. Gwint buteleczki uszczelniony jest gumką, która zbiera nadmiar produktu ze ścianek pipetki.


SKŁAD

All in One Snail Repair Cream
Snail Secretion Filtrate, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Hydrogenated Vegetable Oil, Dimethicone, Triethanolamine, Carbomer, Butylene Glycol, PEG/PPG-17/6 Coploymer, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Polysorbate 20, Sodium Polyacrylate, Caprylyl Glyocol, Ethylhexylglycerin, Tropolone, Adenosine, Sodium Hyaluronate, Portulaca Oleracea Extract, Betula Platyphylla Japonica Juice, Arnica Montana Flower Extract, Artemesia Absinthium Extract, Achillea Millefolium Extract, Gentiana Lutea Root Extract, Alcohol, Camellia Sinesis Leaf Extract, Centella Asiatica Extract, Copper Tripeptide-1, Human Ogliopeptide-1, Propylene Glycol, Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit Extract, Beta-glucan, Palmitoyl Pentapeptide-4, Disodium EDTA

Snail Repair Intensive Ampoule
Snail Secretion Filtrate, Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Glycerin, Alcohol, Panthenol, Glycereth-26, Punica Granatum Extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Extract, Carbomer, Triethanolamine, Trehalose, Copper Tripeptide-1, Human Ogliopeptide-1, Palmitoyl Pentapeptide-4, Cornus Officinalis Fruit Extract, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Caprylyl Glyocol, Ethylhexylglycerin, Tropolone, Sodium Polyacrylate, Adenosine, Coptis Japonica Extract, Disodium EDTA

ZAPACH, KONSYSTENCJA

All in One Snail Repair Cream
Krem nie pachnie niczym konkretnym, ma bardzo delikatny i do niczego nie podobny aromat. Mam do niego obojętny stosunek. 
Na zdjęciu reklamowym widzimy lejącą się emulsję, w rzeczywistości konsystencja jest lepka, ale bardziej zwarta. Biaława, lekka i żelowa emulsja, która błyskawicznie się wchłania nawet przy dużej ilości produktu.


Snail Repair Intensive Ampoule
Zapach z tej samej rodziny co powyżej, nieco bardziej intensywny, ale również nieinwazyjny. Konsystencja jest żelowa, w płynnej choć dość gęstej formie. Nie klei się i bardzo szybko wchłania, nawet jeśli nakładane jest zaraz po kremie.


DZIAŁANIE

All in One Snail Repair Cream
Chciałabym najpierw rozprawić się z obietnicami producenta... Mam na twarzy blizny stare i kilka świeżych (od małych pazurków i głupich zabaw, które wymyśla matka) - nie zauważyłam poprawy ich kondycji, ani rozjaśnienia, ani spłycenia. Redukcja zmarszczek to również jakaś bzdura, wręcz przeciwnie: produkt przesuszał mi skórę (rozprawiamy się z kolejną bajką) i uwidaczniał jeszcze więcej zmarszczek. Spodziewałam się od czegoś co w nazwie ma "cream" działania odżywczego i/lub nawilżającego, tymczasem produkt wchłaniał się i wysychał do "zera" - jakbym nic nie nakładała. Sam w pojedynkę generalnie nie ma prawa bytu. Nawet z następującym po nim serum czułam ściągnięcie skóry.

Snail Repair Intensive Ampoule
Następny kłamczuch co to niby regeneruje i odżywia - chyba pryszcze. Uelastycznia i nawilża, wygładza i spłyca zmarszczki - bulszit. Łatwo wchłaniające się mazidło - to wszystko. Poza psychologicznym aspektem stosowania serii pielęgnacyjnej i poczucia, że dba się o paszczę dwójnasób - bo z serum, nie widzę żadnych korzyści.

UWAGI

Spodziewałam się wysypu niedoskonałości po 2-3 tygodniach, bo ponoć tak działa ślimak - wyciąga wszystko na wierzch. Jednak u mnie wyciąganie stało się procesem trwałym (używam od 8 tygodni) i nie mogę sobie dać z tym rady. Zaobserwowałam bardzo powiększone pory, wypryski pojawiają mi się na skroniach i policzkach - chyba pierwszy raz z życiu, a ilość cyst ropnych z ostatnich 2 miesięcy jest większa niż w całym dotychczasowym życiu. Żeby chociaż nawilżał jak człowiek (albo jak ślimak), ale to coś nawet tego porządnie nie robi. Jestem rozżalona, bo nie dość, że nie zrobił mi dobrze, tak jak większości recenzentów w sieci, to zrobił źle i muszę to jakoś wyprostować...

NA DESER

Nie jestem "obrzydliwa", rożne rzeczy nakładam na twarz, ale dopiero pisząc tego posta sprawdziłam jak uzyskuje się śluz ślimaka. Stresując go. Mechanicznie. Kopie się go prądem lub lekko podgrzewa. Ten stres chyba mi się udzielił.

Nie wykluczam, że jest samotną wyspą na morzu zadowolonych klientów, ale Mizon i jego ślimak nie zostaną ze mną na dłużej.




wtorek, 19 listopada 2013

Missha Perfect Cover 23 - opinie, recenzje, wodotryski, fajerwerki

Missha Perfect Cover wylądował u mnie w formie próbki dołączonej do Missha Perfect BB Deep Cleansing Oil (recenzja wkrótce) i na tyle trafił w mój gust, że zawitał w pełnowymiarowej formie do mojej prywatnej kosmetyczki. Myślałam, że nic nie zachwieje pozycją Guerlain Extreme Parure, który z nabożeństwem smaruję na paszczy, a tu niespodzianka jakościowa i cenowa.



Zdjęcie zrobiłam po 5 godzinach od wykonania makijażu bez poprawek (poza ustami) w ciepłym świetle dziennym.

OBIECANKI PRODUCENTA

Doskonałe krycie, właściwości pielęgnacyjne oraz gwarancja wysokiej ochrony przeciwsłonecznej.

Krem Missha Perfect Cover świetnie kryje niedoskonałości, przy zachowaniu naturalnego tonu cery, działa rozjaśniająco na przebarwienia, spowalnia proces starzenia się skóry, a także zmniejsza widoczność zmarszczek.

Działanie:

- naturalne i równomierne krycie
- działa rozjaśniająco
- utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia
- zmniejsza widoczność zmarszczek
- posiada właściwości łagodzące
- zapewnia wysoką ochronę przeciwsłoneczną

Filtr: SPF42 PA+++ 
Pojemność: 20ml, 50 ml
Cena: 29,99 $ na stronie producenta za 50 ml, ceny w internecie są różne (od 30 pln za mniejszą pojemność, 50 ml można kupić już za ok.80 pln)

Krem nadaje się dla każdego typu skóry.
Producent dostarcza nam także chart z porównaniem BB Missha, aby ułatwić wybór produktu dla siebie.

OPAKOWANIE

Produkt występuje w dwóch wygodnych tubkach. Większa pojemność zakończona jest pompką i zabezpieczającą zakrętką, a mniejsza samą zakrętką. Tworzywo użyte do wykonania opakowania jest miękkie i pozwala na wydobycie ostatniej kropli. Powierzchnia tubki jest gładka i łatwa do utrzymania w czystości.

SKŁAD

Water(Aqua), Cyclomethicone, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Zinc Oxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Mineral Oil, Phenyl Trimethicone, Talc, Arbutin, Hydrolyzed Collagen, Dimethicone, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Squalane, Adenosine, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, PEG-10 Dimethicone, Polyethylene, Beeswax(Cera Alba), Glycerin, Propylene Glycol, Caviar Extract, Algae Extract, Rosa Canina Fruit Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Fagus Sylvatica Bud Extract, Ceramide 3, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Sodium Hyaluronate, Sodium Chloride, Fragrance(Parfum), Methylparaben, Propylparaben, Disodium EDTA, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxycitronellal, Alpha-Isomethyl Ionone, Hexyl Cinnamal, Linalool, Citronellol. May contain: Titanium Dioxide(CI 77891), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499).

Wrażliwym odradzam ten fragment...

...czyli na pierwszy ogień w składzie (po wodzie) cyklometikon, który nie jest związkiem toksycznym, ale może wywoływać podrażnienia. Jest zaskórnikotwórczy i zatyka pory, utrudniając procesy wydalania. Działa zmiękczająco na skórę ale utrudnia wymianę gazową z skórze. Kosmetyki z tym składnikiem muszą być bardzo dokładnie zmywane.

... dalej dwa filtry, przy czym fizyczny filtr tlenek cynku jest również używany jako jasny barwnik i substancja matująca (ich pozycja w składzie sugeruje główne działania kosmetyku: wygładzać, ochraniać, matowić).

... z ciekawych rzeczy wpadamy jeszcze na: trójgliceryd kaprylowo - kaprynowy (zapobiega odparowywaniu wody ze skóry, więc działanie udające nawilżanie), olej mineralny (kolejny komedogenny składnik), phenyl trimethicone (kolejny silikon - uwaga nie rozpuszczalny w wodzie! do zmywania należy użyć czegoś tłustego), trochę parabenów, disodium EDTA (składnik kancerogenny, jednak badania naukowe dowiodły, że stężenie disodium EDTA w kosmetykach jest zbyt niskie by mógł zaszkodzić skórze i nie został wycofany), butylphenyl methylpropional (częsty alergen), salicylan benzylu i hydroksycytronellal (kolejne potencjalne alergeny).

ZAPACH, KONSYSTENCJA

Nuty zapachowe w składzie sugerują, że produkt będzie pachniał konwalią i jaśminem. Nie pachnie. Generalnie zapach ma dla mnie obojętny, w kierunku alkoholowego, ale szybko znika.
Konsystencja jest bardzo przyjemna i plastyczna. Preparat przyjmuje formę lekkiego, ale treściwego musu. Dobrze się rozprowadza, miesza z innymi kosmetykami, blenduje. Przy nakładaniu jest kremowy, wykończenie pozostaje jednak matowe i aksamitne

KOLOR

Próbka, którą otrzymałam to Missha Perfect Cover 21 - była zdecydowanie za jasna. Kupując pełnowymiarowy krem zdecydowałam się na nr 23, który także okazał się delikatnie za jasny, ale pewnie im bliżej zimy i krótsze spacery z Dziedzicem, tym lepiej będzie pasował. Można się przerazić w pierwszym momencie ponieważ na twarzy po rozsmarowaniu pojawia się szaro-trupi , blado-mokro-wampirzy odcień, który po 10 minutach ślicznie się utlenia nabierając ludzkich barw.

TRWAŁOŚĆ, KRYCIE

Trwałość i poziom krycia to największe zaskoczenie, które mnie tu spotkało. Nie spodziewałam się fajerwerków,a tu, drogie Panie, kuloodporny krem BB. Kryje bardzo rozsądnie, da się go warstwować, nie zbiera się w załamaniach skóry (ładna nazwa na brzydką rzecz :)). Przy mojej tłustej, a odwodnionej, błyszczącej, a łuszczącej się cerze robi prawdziwe czary-mary. Jestem rozświetlona, ale nie błyszczę się jak psu jajca, wszystkie paskudztwa pochowane, wory zatuszowane. Bajeczka (pozdrawiam miłośników zdrobnień).

Zdjęcie zrobiłam po 6 godzinach od wykonania makijażu (raz użyłam bibułek) w sztucznym, chłodnym świetle.


UWAGI

Nie podniecałabym się wyjątkowo nawilżaniem, ponieważ nie zaobserwowałam żadnej poprawy podczas używania produktu. Wrażenie nawodnionej cery daje pewnie efekt "dewy", tak lubiany przez Azjatki.

Właściwości rozjaśniające też należy włożyć między bajki. 

Należy pamiętać, że kremy BB należy zmywać dwustopniowo, aby usunąć zanieczyszczenia rozpuszczalne i w wodzie i w oleju (już wkrótce Missha Perfect BB Deep Cleansing Oil i Holika Holika Soda Pore BB Deep Cleansing Foam w duecie).

Faktem pozostaje, że produkt jest bardzo dobry i poza składem (który nieco zniechęca), ma wszystkie cechy aby stać się hitem, nie tylko blogosfery.

niedziela, 17 listopada 2013

Biotyna Puritan's Pride - włosy wracają z macierzyńskiego #1

Szczęśliwi Ci, którym hormony nie odebrały włosów. Kiedy mój Potomek się urodził związywałam włosy, żeby nie wisiał na nich jak mały koczkodan. Potem z zaczesanego kucyka lub koczka zerkała na mnie złowieszczo czaszka, a linia włosów zapatrzyła się na Naomi Campbell i wyemigrowała poza kadr. 

Rozpuszczone? Dramat! Spięte? Jeszcze gorzej! Ratowałam się na wiele sposobów, a każdy z nich opiszę z perwersyjną precyzją, jak na spowiedzi. Zacznę od Biotyny bo właśnie powtarzam kurację i mogę udokumentować cuda nad Wisłą. Na początek jednak sucharek...

[Sklep spożywczy, kupuję paszę dla 4 miesięcznego Ssaka, zza regału wychodzi tato koleżanki z liceum]
- "O cześć! Jak miło Cię widzieć! Co na Boga się stało z twoimi włosami?..."

Dziś z perspektywy dwóch lat mnie to bawi, wówczas moje poczucie humoru, jak włosy, zrobiło wypad. 

Jak już napisałam wcześniej, chcę Ci dziś opowiedzieć o biotynie. Najpierw zachęcacz w postaci zdjęcia po 3 miesiącach kuracji Biotyną Puritan's Pride 1000 mcg.



Podkręciłam kontrasty, żebyś mogła dojrzeć ten sterczący radośnie busz :)


Biotynę można spotkać pod nazwą: witamina B7, witamina H, koenzym R, a jest naturalnie występującą w pożywieniu substancją, rozpuszczalną w wodzie.

Najbogatsze naturalne źródła biotyny to:
- drożdże (które niektórzy mogą pijać bez zgagi i niestrawności, ja niestety cierpię - i tak, czekałam aż wystygną :P ) - 80 mikrogamów na gram
- wątróbka wołowa - 100 mikrogramów na gram
- soja - 60 mikrogamów na gram
- w mniejszych ilościach w szpinaku, brokułach, sałacie, żółtkach jaj, orzechach, kalafiorze

Przy czym zaobserwowano większe stężenie biotyny w  młodych lub szybko rosnących "pokarmach", niż w dojrzałych. 

Biotyna pełni wiele istotnych funkcji w organizmie, ale pozwólcie, że skupię się na łysieniu, czy jak ktoś jest wrażliwy, na nadmiernym wypadaniu włosów. Z właściwą mi upierdliwością, która utrudnia mi żywot i zjada czas, którego i tak nie mam w nadmiarze, zrobiłam risercz. Który z suplementów walnie mnie dawką jak obuchem? Tu moje zaskoczenie, w Polsce ciężko o biotynę jako oddzielny preparat, wiele suplementów zawiera ją w dawkach bardziej profilaktycznych niż terapeutycznych.

Zdrovit H Biotyna NP PHARMA - 0,1 mg/tabletkę
H-Pantoten Amis Medica - 0,075 mg/tabletkę
Silicum+H - 0,075 mg/tabletkę
Supradyn Roche - 0,25 mg/tabletkę
Visolvit Complex - 0,1 mg/tabletkę
Skrzypovita NP PHARMA - 0,075 mg/tabletkę
Vitapil z Biotyną - 0,3 mg/tabletkę
Merz Special - 0,06 mg/tabletkę

Dawka, o której można powiedzieć lecznicza to 1 mg/tabletkę - takiej więc zaczęłam szukać i na mej wyboistej drodze stanęła ONA, Biotyna Puritan's Pride w dawce 1 mg. Prosto od Wujka Sama.




Źródło: puritan.com



Producent informuje, że suplement jest wszystko "NOŁ":
No Artificial Color, Flavor or Sweetener, No Preservatives, No Sugar, No Starch, No Milk, No Lactose, No Soy, No Gluten, No Wheat, No Yeast, No Fish, Sodium Free.



Supplement Facts

Serving Size 1 Tablet
Amount Per Serving% Daily Value
Biotin1,000 mcg (1mg) 333%
  (as d-Biotin)
Other Ingredients: Dicalcium Phosphate, Vegetable Cellulose, Silica, Vegetable Magnesium Stearate.


Dawkowanie wg producenta: 1-5 tabletek, z posiłkami ... i tu jestem rozdarta, bo biotyna, nie lubi środowiska zasadowego, więc powinno przyjmować się ją na czczo. Czasem jednak czułam lekkie mdłości, jak brałam większą dawkę na pusty żołądek.

Zażywałam 5 sztuk, podzielonych na 2 lub 3 dawki. Tabletki są niewielkie, ale trudne w połykaniu.



Źródło: puritan.com



Co istotne nadmiar biotyny wydalany jest z moczem z organizmu, więc nie ma informacji o maksymalnej dawce. Należy jednak pamiętać, że z witaminami również można przesadzić, a Puritan's Pride kusi, ponieważ produkują Biotynę w dawkach 2,5 mg, 5 mg, 7,5 mg oraz 10 mg. U mnie 1 mg sprawdza się koncertowo już drugi raz (po rocznym odstępie). 

Witajcie 6 centymetrowe włoski (włosy!), które aż wstyd nazwać baby hair.

Dodatkowe korzyści to namacalna poprawa poziomu nawilżenia i elastyczności cery, dobre pazury i mniejsza skłonność do wyprysków i błyszczenia się twarzy.

Bezwzględne minusy to włosy wszędzie poza głową... też rosną. Szybko rosną. Więc wraz z pigułami polecam zakupić wosk.

Już wkrótce o Labo Crescina, która z dnia na dzień powstrzymała masową emigrację włosów do czeluści prysznicowego odpływu.




Hybryda termiczna - krótko i na temat

Mój syn z oburzeniem pyta:
- Dzie masz kojojy na palcach?

Musiałam więc szybko "kojojy" zrobić, najlepiej dwa na raz, bo u nas są w modzie bodźce totalne i intensywne. 



Przepis jest prosty: płytka naturalna, utwardzenie żelem, hybryda termiczna (pochodzenie: portal aukcyjny). Zdjęcia zrobiłam na świeżo, niestety po tygodniu przy "jasnej" wersji zaczęły się pojawiać przebarwienia. Moje paznokcie w cieple prezentują formę salamandry plamistej, w zimnie na kolorze różowym nie widać nic niepokojącego.

Ciężko uchwycić zmiany, poniżej więc mix na różnych etapach.



Idealne ombre, czy sposób na pazurową nudę? A może słabe, passe i paszoł won.

sobota, 16 listopada 2013

Makijaż w 5 minut - czyli carpe sen

Matka. Musi. Się. Wyspać.
Czasem.

Carpe sen, zamiast diem i makeup robimy w 5 minut. 

Cel: paszcza jak (dajboziu) po fotoszopie;
Misja: odwrócenie uwagi wroga od krwawej zasadzki wewnątrz oczodołu i głębokich okopów poniżej;
Czas operacyjny: 5 minut w jednym kawałku, albo w 10 częściach po 30 sekund przerywane radosną przebieżką do Dziedzica i cwałem do lusterka z powrotem;

Przepis krok po kroku znajdziesz TUTAJ

Na zdjęciu efekt końcowy na materiale powierzonym przez los, matkę naturę i wszystkich świętych, pod tynkiem i bejcą dzieje się dużo, za sprawą serii Mizon Snail Repair, której recenzja wkrótce, wraz z opisem atrakcji, które zafundowały mi ślimaki.



Użyłam: 

Etude House, Sweet Recipe Baby Choux Base
GuerlainParure Extreme
- Misha, Perfect Cover
- Guerlain, Precious Light
- MAC, Blush Powder
- MAC, Paint
- Maybelline, Rocket Volum' Express
- MAC, Brow Shader
- MAC, Ruby Woo


środa, 13 listopada 2013

Kto nosił Twoje włosy? Czyli cała prawda o pochodzeniu włosów używanych do przedłużania.

Kiedy kilka miesięcy po urodzeniu dziecka moje długie, gęste włosy, które były zawsze powodem do dumy, postanowiły pójść do diabła, weszłam na krętą i wyboistą drogę. Od tamtego momentu wcierałam, smarowałam, płukałam, podcinałam, chodziłam śmierdząca wszystkimi ziołami świata i spałam w kałuży oleju. W momencie, kiedy koleżanki w pracy zaproponowały mi grzywkę, która miała przykryć głębokie zakola, a mąż zapytał ile kosztuje peruka, zaczęłam zastanawiać się nad dopięciem włosów. Zadałam sobie pytanie: kto nosił przede mną te włosy? po co je wyhodował i jak obciął... i wiesz co? chyba wolę pachnieć jak stęchłe kadzidło i nurzać się w całej tablicy Mendelejewa niż nosić ICH włosy. Niech TE włosy zostaną dla tych kobiet, które nie mają innego wyjścia. Ja z moim gigantycznym (dla mnie), ale obiektywnie nie dramatycznym, ubytkiem nie chcę napędzać tej maszyny.

Materiały szkoleniowe firmy Racoon dzielą włosy naturalne na chińskie, indyjskie, europejskie i słowiańskie. A ja zapraszam Cię na etycznie wątpliwą podróż do źródła...

Wyobrażasz sobie piękną, długowłosą kobietę, która postanawia zmienić swoje życie i zaczyna od włosów, obcina je na krótko, sprzedaje fryzjerowi za godną sumkę? Dupa! Niestety, dupa!

Indyjskie włosy Remy lub Virgin to materiał nie skażony chemią, nie farbowany, najczęściej spotykany na rynku. Pochodzi z miejsca, które, nie bez przyczyny, nazywane jest najbogatszą Świątynią świata. Każdego roku tysiące kobiet, młodych dziewczyn i dzieci goli głowy w religijnym obrzędzie, który ma im zapewnić wstawiennictwo tam na górze, który jest podziękowaniem za czyjeś życie, zdrowie. Z całego kraju ciągną kobiety wierząc, że oddają swój symbol kobiecości, w zamian za spełnienie ich próśb i modlitw. Włosy są sprzedawane, sortowane i wędrują do Ciebie. Którą z intencji bierzesz w opiekę? I nie, nie przekonuje mnie to, że część pieniędzy ze sprzedaży wraca do społeczności w formie opieki nad najbiedniejszymi itp...

Pomyślisz skąd moje zacietrzewienie, zapraszam do obejrzenia:
http://www.cultureunplugged.com/documentary/watch-online/play/831/The-Human-Hair-Trade

Indie to nie tylko świątynne pochodzenie, to także najbardziej podła reputacja w zakresie skupu włosów. Znane są przypadki mężczyzn, którym płacono za włosy żon czy kobiet, które w wyniku napaści traciły włosy. Spoko, jak w Indiach skończą się włosy, ogolą Ci łeb jak po zmroku będziesz wracać z warzywniaka. Bez obaw będziesz potem mogła odkupić swoje włosy u fryzjera za kilka tysięcy.

Chiny, kraj gdzie bieda doprowadziła do tego, że w ubogich domach normą są pudełka, do których zbiera się włosy. Te ze szczotki czy grzebienia, te z odpływu. Smacznie co? Oni zjedzą obiad a ty masz kilka centymetrów więcej. Co ja piszę? Obiad? W większości za włosy w Chinach dostaje się drobiazgi jak spinki czy zabawki.

Witaj Ukraino! Piękne falujące włosy, oddawane za bezcen. Nastolatki wspierające domowy budżet kilkudziesięcioma dolarami. Nie wiem dlaczego kojarzy mi się to ze sprzedawaniem ciała, tak po kawałku, dziś dam włosy za stówe, a jak mnie rzeczywistość przyciśnie może dam coś jeszcze... Zapraszam do obejrzenia dokumentu Jamelii dla BBC Whose Hair is it Anyway

Źródło: dailymail.co.uk

http://www.youtube.com/watch?v=A9rXFskeFRM

Ciekawy wątek dotyczy włosów pozyskiwanych ze zwłok, rosyjski dostawca nie potrafił ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że wśród jego towaru nie ma włosów pośmiertnie ogolonych przez rodziny zmarłych.

Etyczność tej całej imprezy zostawiam Twojej ocenie. Tylko skoro bronimy norek, szynszyli i innych baranków, żeby nie hodowano ich dla futra, dlaczego nie bronimy ludzi... I czy różnica między sprzedaniem dla chleba nerki i włosów jest duża? Tak wiem, włosy odrosną... ale z jedną nerką też da się żyć.


Zamiast rozważać przedłużenie zapraszam na romans z Biotyną Puritan's Pride - taniej, lepiej i skuteczniej.