wtorek, 12 listopada 2013

-Szminka? Nie, dziękuję. Nie używam.

Tylko właściwie cholera dlaczego? Tytuł zaczerpnęłam z powtarzających się rozmów z kobietami, które maluję. Jak mantrę powtarzają:

- Wolę błyszczyk. Czemu? W sumie nie wiem, nie używam szminki, a już na pewno nie TAKIEGO koloru.

Jak możesz się domyślić TAKI, to każdy inny niż nude lub prawie nude. Zaraz potem następuje ciąg dalszy:

- Bo raz próbowałam i bliżej mi do brazylijskiego transwestyty lub prostytutki rodem z bloku wschodniego, niż do Merlin.

Jakbyśmy znały się dłużej napisałabym: dupa! Szminka to najlepszy przyjaciel kobiety, która na makijaż ma 5 min (włączając mycie zębów). Dobry kolor robi cały look, a przy odrobinie wprawy w nasz grafik wciśniemy też czesanie włosów. Powiesz, że szminkę trzeba poprawiać - jeżeli nerwy zszargane przez dziedzica koisz paląc jak smok to owszem, ale chciałam Ci podarować prawdziwie "ikeowski" (obrazkowy) przepis na co najmniej 6 godzin spokoju. 


Szybki krem i podkład lub BB, o których dobrodziejstwie już wkrótce.


Rozświetlacz w wewnętrznych kącikach, korektor, tusz i nikt się nie domyśli, że całą noc koczowałaś na taborecie przy łóżeczku dziedzica.


Korektor na skórę warg i powyżej górnej wargi.


Warstwa pierwsza. Pędzelkiem, palcem, bezpośrednio szminką - jak wolisz, lub jak zdołasz pomiędzy jednym: -Maaaamooo?!, a drugim: -Ma-amo!


Dzieci uwielbiają ten etap, przygotuj się na wygrzebywanie papieru toaletowego z gardła dziedzica. Pocieszające jest, że próbują tylko raz... Po użyciu chusteczki delikatnie przypudruj usta.


Warstwa druga. Na koniec palec wskazujący do ust i oblizujemy go (nie uwiecznione, bo na zdjęciu prezentuje się obscenicznie), żeby szminka nie wylądowała na zębach.


Błysk czy mat? Co wolisz?

Zdjęcia wykonał Bartosz Jasicki, a na zdjęciach moja młodsza (dużo) siostra. 

5 komentarze:

śliczna siostra! i ja też do niedawna należałam do tych, które twardo obstają przy nieużywaniu pomadki, bo i tak zaraz się zetrze. i też mam dziedzica. i spróbuję z tym pudrem.

Dziękuję w imieniu siostry Agatko! Dziedzic skutecznie ukróca nasze eksperymenty urodowe, wiem! Ale szminka w kolorze to szybkie rozwiązanie: nie wymalowana a wymalowana ;)

oj, masz rację. zresztą etap "nie szminkuję się" mam za sobą, teraz to nawet po domu biegam w pomadce często (jak ma drzemkę paskuda na przykład lub też sprawiedliwy sen nocny), taki mój kobiecy manifest!

Ja też kiedyś tak myślałam/mówiłam: A po kiego mi pomadka??
A teraz tak jak w poście - rano na szybko krem BB, korektor, puder, tusz i jakaś pomadka. Tak niewiele, a subtelnie podkreśla to, co trzeba. :)

Agatko, ile ma Twoja paskuda? Chwała jej, że uprzejma miewać drzemki w ciągu dnia ;)

Tekashi, człowiek dojrzewa do wielu rzeczy... lub rzeczywistość wymaga pewnych rozwiązań ;) - Miło Cię poznać

Prześlij komentarz