piątek, 6 grudnia 2013

Guerlain Tenue de Perfection recenzja - pechowy następca Guerlain Extreme Parure i podkładowe rozżalenie

Dziś kilka słów o Guerlain Tenue de Perfection, który wprawił mnie w rozżalenie porównywalne z pobudką o 5 rano w niedzielę. Na wstępie chciałam powiedzieć, że długo byłam wierna Guerlain Extreme Parure - kochałam go prywatnie i zawodowo - to nie często idzie w parze ze względu na różne potrzeby i oczekiwania względem makijażu. Byłam zawiedziona wycofaniem tego cudu w płynie - kosmetyku, który doczekał się największej ilości moich poleceń klientkom. Tenue de Perfection miał być następcą mojego Ulubieńca, miał być lepszy, trwalszy, cukiereczki, ciasteczka, buzi-dupci. Tymczasem zostaje tylko dupci, a raczej dupy, do dupy (pardon my french).


To sobie zrobiłam Mikołaja... nie dość, że nie siadł i to dosłownie, to na wątrobie siadł mi marketingowy bełkot Pani z Sephory. Ad rem.


OBIECANKI PRODUCENTA

Laboratoria Guerlain zamknęły w tym kosmetyku nowatorską formułę podkładu odpornego na ścieranie się, odpornego ale i lekkiego.
Podkład łączy 3 różne olejki, które podczas aplikacji ulatniają się.
Pierwszy olejek lotny podczas nakładania ma zapewnić idealną aplikację, drugi idealne wygładzenie i krycie, trzeci sprawia, że podkład długo utrzymuje się na skórze (16h). Zapewnia nieskazitelną cerę, nie podkreśla zmarszczek i wyrównuje koloryt.
Posiada filtr SPF 20.

Cena: 229zł / 30ml


Należy tu dodać, że na opakowaniu znajdziemy kretyńskie hasło: "Czasoodporny". Pani w Sephorze zapytana o znaczenie odpowiedziała, że jest odporny na działanie czasu... no tak... ale czy to porcelana z Miśni czy bejca do twarzy? Pytam więc czy jest też wodoodporny, Pani na to: tak, czasoodporny. Więc mamy przed sobą wyporny fajans.



OPAKOWANIE

Klasyczny kartonik, z połyskliwą powłoką pięknie wymacaną przez oglądaczy w Sephorze. Zaklejony ciężko-usuwalną naklejką, z obszerną ulotką w środku. A wewnątrz...
Bardzo elegancki, ciężki flakonik z pompką i dobrze osadzoną zakrętką. Na kartoniku przypomnienie o wstrząśnięciu... (wstrząśnięta to ja byłam niedługo potem...)



 SKŁAD

Aqua (Water), Methyl Trimethicone (silikon nierozpuszczalny w wodzie), Dimethicone (kolejny silikon nierozpuszczalny w  wodzie), Isododecane (drogie Panie parafina pod ładną nazwą), Alcohol, Peg-9 Polydimethylsiloxyethyl Dimethicone (silikon rozpuszczalny w wodzie), Acrylates/Dimethicone Copolymer (silikon konsystencjotwórczy), Silica, Butylene Glycol (humektant), Mica, Aluminum Hydroxide (sól aluminium), Phenoxyethanol (konserwant), Phenyl Trimethicone (silikon nierozpuszczalny w wodzie), Disteardimonium Hectorite (stabilizator emulsji), Sodium Myristoyl Glutamate (ułatwia rozprowadzanie), Stearic Acid (stabilizator, koemulgator), Glyceryl Undecyl Dimethicone (silikon odpowiedzialny za warstwowanie), Vp/Va Copolymer (plastyfikator, zwiększa lepkość), Propylene Carbonate (substancja napenczniająca), Parfum (Fragrance), Sodium Chloride (zwiększa lepkość), Tromethamine (emulgator), Bht (przeciwutleniacz), Butylphenyl Methylpropional (substancja zapachowa, potencjalny alergen), Linalool (substancja zapachowa, potencjalny alergen), Citronellol (substancja zapachowa, potencjalny alergen), Alpha-Isomethyl Ionone  (substancja zapachowa, potencjalny alergen), Benzyl Benzoate(substancja zapachowa, potencjalny alergen), Geraniol (substancja zapachowa, potencjalny alergen), [May Contain: Ci 77891 (Titanium Dioxide), Ci 77492, Ci 77491, Ci 77499 (Iron Oxides)]

ZAPACH, KONSYSTENCJA

Zapach jest typowy dla Guerlain, jeśli miałaś z nim do czynienia, lekko alkoholowy - szybko ulatniający się. Dla mnie obojętny w odbiorze, choć klientki chwaliły sobie zapach Extreme Parure, który jest bardzo zbliżony.

Konsystencja jest dość zwarta, co zaskoczyło mnie bo spodziewałam się wodnistej, szybkoschnącej emulsji. Mamy więc gęsty, nierozpływający się produkt, który bardziej rozmazuje się niż rozprowadza. Schnie w przeciętnym jak na podkłady tempie mamy więc czas, żeby sobie go spokojnie nałożyć. Wilgoć odparowuje dość szybko i zostaje pudrowa warstwa, która jak widać na moich przesuszonych dłoniach zbiera się w strukturach skóry. Jako, że zdjęcie przy normalnych parametrach nie pokazywało tego efektu dość wyraźnie, podkręciłam parametry. 







KOLOR

Jestem nieszczęśliwym posiadaczem odcienia 02, który jest nieco za jasny. Nie jestem zaskoczona bo u Guerlaina wpadam gdzieś między 02, a 03. Swoją drogą zastanawia mnie czy Guerlain świadomie rezygnuje z gigantycznej grupy klientek o ciemniejszej karnacji produkując 6 odcieni na wszystkie rynki. Taki kosmetyczny rasizm.

TRWAŁOŚĆ, KRYCIE

Podkład nie jest kryjący, nawet warstwowany. Owszem ładnie wyrównuje koloryt, ale nie ma mowy o schowaniu mocniejszych niedoskonałości i przebarwień. Poziom krycia opisałabym jako naturalny, co samo w sobie nie jest złe, ale nie tego oczekiwałam. Skóra jest mocno wygładzona, nie mniej odnoszę wrażenie jakby cały pigment został zepchnięty do linii i zmarszczek, a resztę pokrywał sam silikon.

Obiecywane 16 godzin, to chyba żart, który dostałam zamiast rózgi (taaak będę się nią chłostać do dna flakonika). Na mojej skórze po 12 godzinach nie bardzo było co zmywać, dzień spędziłam spokojnie, a i dziecko szczędziło mi dziś czułości, więc nie miało okazji zlizać. Od początku miałam suchawą, matową maskę, ale zanim zdążyłam się "zaświecić", mazidło zlazło.

Co najgorsze bardzo podkreśla skórki, zbiera się w zmarszczkach i porach skóry. Oczywiście przy odpowiednich zabiegach, zmieszaniu z różnymi produktami, nałożeniu na wierzch jeszcze innych da się z nim żyć, ale nie tego oczekuję za 230 pln. Za ten pieniądz podkład mógłby też gotować ;)

UWAGI

Do Tenue de Perfection podeszłam z dużymi nadziejami i wysokimi oczekiwaniami, stąd mój zawód jest większy niż zwykle. Moja odwodniona, łuszcząca się, ale przetłuszczająca skóra nie pokochała, ani nawet nie polubiła tego produktu. Nazywanie go następcą Extreme Parure to duże nadużycie.

U kogo się sprawdzi? U kogoś kto nie ma widocznych, głębszych zmarszczek (ups! a terget to 35+), ma za to skórę w dobrej kondycji, nawilżoną i bez widocznych niedoskonałości... tylko czy wtedy wybierze ten produkt...

Miałaś do czynienia z podkładami Guerlaina? Z Tenue de Perfection? Polubiliście się?


Na koniec suchar:
W internetach zaszumiało po pojawieniu się sesji zdjęciowej instruktorki fitness i matki 3 (słownie: trzech) chłopców w wieku: 8 miesięcy, dwa i trzy lata. Pani ma brzuch jak deska i pole tekstowe nad głową, które rzecze: what's your excuse?. Czemu komuś przychodzi do głowy zadanie takiego pytania? Myślę, że moja przyjaciółka Gosia, która w genach dostała gębę tak gładką jak tynk polimerowy i tak jak jej mama w wieku 50 lat wyglądać będzie lepiej niż ja jako 18stka, powinna zrobić sobie podobne foto z hasełkiem. Ale czy wtedy nie oburzylibyśmy się, że "przecież są rzeczy na które nie mamy wpływu, lub mamy znikomy". 





7 komentarze:

Sesję zdjęciową mu przynajmniej ładną zrobiłaś :)
Szkoda, że byle co z niego... W takich sytuacjach przydałaby się polityka zwrotów jak w USA..
Bardzo jasny mi się wydaje na zdjęciach!

zrobiłam ładną bo myślałam, że i recenzja będzie ładna - jakoś z góry tak założyłam. jest jasny, ale między 02, a 03 jest przepaść - jesteś albo córką młynarza, albo tanorektyczką.

Bejca do twarzy:D

Twój sposób pisania bardzo mi się podoba:) ten sarkazm, ironia i trafne żarciki bardzo do mnie przemawiają:)

Marię Kang znam już od x czasu:) W sumie ja odebrałam to w sposób taki że skoro matka trójki dzieci, studentka, właścicielka 3 domów opieki, żona i przede wszystkim kobieta znalazła czas na fitness to ja, panna, bezdzietna, z jedną pracą i mnóstwem wolnego czasu nie znajdę?:) Z jej postów na Facebooku odbieram ją w bardzo pozytywny sposób i myślę że nie chciała aby to hasło odbiło się takim echem. Chociaż uważam że każdy ma mózg i myśli za siebie:)

Ja także ubolewam nad wycofaniem Parure Extreme. W jego zastępstwie miałam zamiar kupić ten właśnie, bo i na kilka przychylnych opinii trafiłam. Nic to, przyjdzie mi zorganizować sobie jakąś próbkę, albo ewentualnie podjąć ryzyko.
Polityki zwrotów zdecydowanie nam brakuje.

Maxi, czuję się bardzo doceniona. Będzie mi bardzo miło gościć Cię tu częściej :)

Szukałam dla Ciebie linku do artykułu jaki opisywał to zdjęcie, ale się gdzieś schował na zeberce.pl. Bardziej niż fotka ruszyły mnie komentarze i ich forma. Żyj i daj innym żyć - po swojemu :)

Megdil - próbka jest konieczna, ja podeszłam do tego jakoś dziwnie - nawet jak na mnie :), wydawało mi się, że to musi być udany produkt po Extreme... cóż myliłam się...

ja w sumie bylam niezadowolona z kazdego podkladu plynnego niezaleznie od ceny. jak krycie bylo ok, to zapychal pory. albo byl nietrwaly, albo nie ten kolor, albo wysuszal.. zawsze cos. problem sie skonczyl odkad zdecydowalam sie przejsc na podklady mineralne. teraz juz nie wyobrazam sobie takiej mazi nakladac na twarz.

Kasiorra, ja lubię taki lekko wilgotny efekt, nigdy nie pudruję się na mat - czy podkładem mineralnym da się też uzyskać taki efekt? Pytam bo do tej pory omijałam kosmetyki mineralne szerokim łukiem...

Prześlij komentarz