poniedziałek, 2 grudnia 2013

Labo Crescina recenzja - ratunek, kiedy nie pomaga nic, a peruka macha na powitanie - włosy wracają z macierzyńskiego #2

Zapraszam Cię na kolejną opowieść o łysieniu, ekstremalnym i hormonalnym, chciałoby się dodać niebanalnym i odwracalnym. Choć niebanalnym nazwać go nie można, bo z tym problemem boryka się w zaciszu własnych czterech ścian wiele kobiet po ciąży, to już określenie łysienia *odwracalnym* jest prawdziwe. Przeszłam kawał drogi i spróbowałam tonę specyfików, żeby nie widzieć czaszki spomiędzy strączków. Napotkałam prawdziwe perełki, jak Biotyna Puritan's Pride, Sessa, Khadi - o których jeszcze napiszę, ale to jeden produkt dał mi nadzieję, że nie będę jednak dumną posiadaczką pięknej peruki.

Labo Crescina powala ceną na glebę, ale daje efekty większe niż wszystkie tańsze produkty razem wzięte - a zużyłam ich wywrotkę. Jeżeli Twój problem jest znaczny, a nie tylko masz ochotę na więcej włosów, śmiało zrezygnuj z drogeryjno-aptecznych preparatów (na które z pewnością wydasz więcej niż na kurację Cresciną) i strzelaj do wroga ostrą amunicją. 





Producent dostarcza nam bardzo zróżnicowaną ofertę, co cenię, bo kupuję coś dokładnie dla mnie, a nie prawie dla mnie. Możemy kupić Crescinę Odrastanie w dawkach 100 (lekkie przerzedzenie), 200 (znacznie przerzedzenie), 300 (poważne przerzedzenie), 500 (początki łysienia), 700 (początki zaawansowanego łysienia). Możemy też nabyć zestaw, w którym połowa opakowania to Crescina Odrastanie, a połowa Crescina Przeciw Wypadaniu Włosów (w dawkach podobnie stopniowanych jak opisałam powyżej). Dodatkowo każdy produkt czy zestaw występuje w wersji dla Pań i Panów.

Zestaw, którego nazwa komercyjna to Kompletna Pielęgnacja Crescina działa zarówno na wypadanie włosów, jak i 
wspomaga wzrost włosów, których mieszki są w dalszym ciągu aktywne lub jedynie częściowo nieaktywne. Preparat Crescina Odrastanie nie zadziała na zupełnie martwe mieszki włosów.

Podstawowa formuła * odrastanie* to dwa aminokwasy, cysteina i lizyna (które są niezbędnymi składnikami cebulki i odpowiadają za keratynizację włosów) i glikoproteina, która pełni funkcję czynnika wzrostu zdolnego do stymulowania aktywności komórek.
Formuła *przeciw wypadaniu* oparta jest na kwasie aspartanowym, hydroksyprolinie i aktywatorze enzymatycznym.


Patenty


Patent europejski nr EP 1 089 704
Na podstawie szwajcarskiego patentu, w 2003, Europejski Urząd Patentowy z siedzibą w Monachium udzielił Crescinie patentu na wszystkie kraje europejskie.

Patent amerykański nr US 6 479 059 B2
Amerykański patent został nadany w 2002 r. przez Amerykański Urząd Patentowy.
Patent szwajcarski nr CH 689 821 A5
W 1998 r., preparat Crescina Odrastanie został opatentowany przez Federalny Instytut Własności Przemysłowej w Bernie.

Preparat stosuje się w następujący sposób:


W 3dniowym cyklu: ampułka na odrastanie w poniedziałek, ampułka przeciw wypadaniu we wtorek, w środę przerwa, i ponownie cały cykl - w ciągu 2 tygodni zużyjemy opakowanie.

Środek hydroalkoholowy zawarty w ampułkach w połączeniu z masażem podczas nakładania Cresciny pomaga rozprowadzić środki czynne na skórze głowy i lekko stymuluje dopływ krwi do cebulki włosowej.

W rzeczywistości oznacza to, że działanie alkoholu oraz środka rozszerzającego naczynia, pozwala na wnikanie glikoproteiny do skóry głowy.

MOJA OPINIA

Cena preparatu - ok.500 pln za 2 tygodniową kurację, skutecznie odstrasza. Jednak wraz z rozmiarem naszego problemu cena przestaje być zaporowa. Zużyłam dwa opakowania i mimo że producent zaleca minimum 2 miesięczny cykl (2-3 razy do roku) obserwowałam gigantyczne zmiany. Po około 6 tygodniach od rozpoczęcia przygody z Cresciną pojawił się jasny meszek, który podtuczony Biotyną dosłownie zdominował powierzchnię głowy. Wyglądałam jakbym miała dwie fryzury na głowie, jedna smętna i długa, a na niej radosny i kudłaty grzybek :)

Minusem kuracji jest duże zaczerwienienie skóry głowy i dość intensywne pieczenie przy aplikacji. Gdyby nie cena, która zobligowała mnie do zużycia pudełka, byłby to one-night-stand. Na szczęście skóra głowy szybko przywykła.

Choć moje włosy pewnie nigdy nie wrócą do dawnej formy po hormonalnym rolerkosterze, jestem z nich zadowolona.

... i kiedy myślę o dalszej prokreacji, myślę też o skarbonce na Crescinę, bo wątpię aby za drugim razem los jakoś szczególnie oszczędził moje włosy... wiem za to, że będę gotowa ;)

17 komentarze:

Jej, mam nadzieję, że nigdy nie będę zmuszona sięgać po tak radykalne cenowo preparaty!
Jaka grzeczna instrukcja - proszą o otworzenie ;)

Ostatnie zdanie: ♥!

Tego Ci życzę Madziu, a jeśli będziesz po takie sięgać to tylko z ułańskiej fantazji, a nie z musu.

Ostatnie zdanie jak z westernu ;) albo filmu o wampirach. .. 'jak przyjdą po mnie będę gotowy' ;)

Przezorny zawsze ubezpieczony :D
Ja dziś w ramach dnia darmowej dostawy kliknęłam sobie olejek wzmacniający do włosów z Ikarova, mam nadzieję, że się sprawdzi :) A jak nie, przyjdzie pora na Khadi, bo też mi się marzy :)

U mnie na platynie swietnie sprawdzala sie sessa, khadi mimo ze duuzo drozszy bardzo przesuszal mi wlosy wiec nakladalam/nakładam tylko na skore. A z nowym kolorem wlosow czeka mnie troche eksperymentow bo dotychczasowe produkty obciazaja. Przed swietami chce kupic kaminomoto... musze Ci sie tez przyznać do testow szamponowo odzywkowych... kupilam 10 sztuk (biczowanie) na triny.pl

Na Sesę też mam ochotę, zobaczymy :)
Ja też mam ochotę na nowy kolor, ale waham się...
Malwa, Kaminomoto to pod wpływem Azjatyckiego Cukru chcesz kupić? Bo ja wiele opinii czytałam, że efekty żadne i wychodziłoby, że ona to reklamuje tylko dlatego, żeby sprzedać w swoim sklepiku...
Triny.pl? Miałaś kod zniżkowy na 30%? Bo widuję takie w sieci :) I chwal się, co kupiłaś :) Rosyjskie cuda?

O, znalazłam: http://www.usom-blog.com/2012/04/kaminomoto-updaterecenzja.html#.Up4FBsTuLA8

Sesa była świetna, a Kaminomoto faktycznie wymarzyłam sobie przez Azjatycki - ale przejrzałam link, zostanę przy sprawdzonej Sesie.
Kodu nie miałam a kupiłam: maseczke drożdżową, cudnie pachnący szampon na porost włosów pomarańczowo-chilli, maskę laminującą, serię z pszenicą, miodem i żółtkiem, maskę z awokado... dużo kupiłam...

Czytałam jeszcze o Sesie egzotycznej i ja chyba na taką się skuszę, podobno zapach ma lepszy od tradycyjnej :)
Następnym razem zgłoś się do mnie, znajdę Ci jakąś okazję :D
Maseczkę drożdżową mam w użyciu, jestem w połowie, ale szału nie ma, polecam nakłądać tylko na skórę głowy, bo mi na długośći obciąża trochę włosy. Maski laminującej jestem ciekawa, zbiera wiele pozytywnych opinii :) Niech Ci się wszystkiego dobrze używa, będę czekać na opisy :*

Zapach tradycyjnej mi nie przeszkadzał w przeciwieństwie do Khadi, który przyprawiał mnie o mdłości na początku...
Maseczka drożdżowa jest dla mnie generalnie za słaba, o obciążaniu nie ma mowy, ale wiesz jakie ja mam wytrawione włosy.
Maska laminująca czeka na swoją kolej :)

Mówisz? A Khadi działał? Bo jeśli tak, jestem w stanie przeboleć zapach ;)
Maseczka drożdżowa ma świetny, ciasteczkowy zapach i to jest jej główny atut moim zdaniem ;)

Khadi jest w ruchu, została mi 1/3 butelki i poza różnymi zaletami (oczy otworzyl mi Twój post o balsamie do ust ;)) i wadami, niestety nie widzę wpływu na przyrost... drożdżowa faktycznie smakowita ale strasznie malo wydajna. Nie masz takiego wrazenia?

Khadi jest u mnie nie dla przyrostu - świetnie ogranicza przetluszczanie :)

Jak to? Ja nie widzę powiązania ;)
Mam! Użyłam jej 9 razy [ zapisuję to - Adam mówi, że to już choroba... ] i zostało mi mniej niż połowa opakowania...

Khadi zawiera bardzo wysoko w składzie olejek rycynowy stad wrażenie ze nakładany na cale włosy wysusza a służy mi u nasady, oraz fakt ze wysusza mi bardzo opuszki palcow....

Hmmm... No i teraz, dzięki Tobie mam zagwozdkę, czy go kupować, czy nie ;)

Postaram sie jeszcze w tym roku zrobic recenzje :)

Superowo :) Będę czekać :D

Prześlij komentarz