niedziela, 1 grudnia 2013

Plecionki czyli dlaczego jestem idealnym barometrem trendów

Wzięło mnie na włosowe wspominki. Zdjęcia pochodzą z targów ślubnych w Krakowie z początku roku. Wystawialiśmy się wówczas z Atelier Bernady z "pakietem" usług ślubnych, ale nie o tym chciałam pisać. Przed Wami mój stary kolor, który kochałam mimo dość tandetnych konotacji i dzieło Bożenki, którą kocham nadal i oficjalnie mianuję Królową Plecionek.

Internet oszalał już jakiś czas temu na punkcie splotów, a ja oszalałam podwójnie bo dzięki Bożence mogę wyglądać jak uczesany człowiek (a nie wypluta matka) nawet przez 3-4 dni. Włosy się nie przetłuszczają bo ich nie macam, a odpoczywają od suszarki i gumki przy gładkim kucyku.




Na zdjęciach mam również rzęsy, które nosiłam nieprzerwanie przez 5 lat i nie, nie zaobserwowałam żeby miało to negatywny wpływ na moje własne rzęsy. Post o tym szykuję od jakiegoś czasu, bo muszę wyprosić zgodę od kilku klientek na użycie zdjęć.






Uwielbiam Bożenkowe warkocze, potrafię w nich chodzić kilka dni i uwierz mi, że po "przespaniu" takiej instalacji wygląda nawet lepiej, bo bardzo naturalnie. A cudo na zdjęciach powstało w całe 5 minut.

Drobne włoski, które wystają ze splotu nie zmniejszają mojego zadowolenia, bo to dumne "odrosty" po utracie znacznej ilości włosów. Skąd się wzięły możesz przeczytać TU.

Poza andronami, uwielbiam też pleść warkocze. Albo raczej jak mi plotą.

3 komentarze:

OMG! Uwielbiam Twoje włosowe cuda! Też bym chciała coś takiego, ale ja nawet prostego warkocza nie potrafię zrobić ;) Oh well, życie ;) rzęsy też bym chciała, ale się boję ;P

Rzęs się nie bój, słowo, zupełnie obiektywnie ... zresztą wkrótce przeczytasz :P

Będę czekać na post zatem :)

Prześlij komentarz