niedziela, 8 grudnia 2013

Recepta na udany makijaż ślubny #2

Zapraszam na drugą część artykułu. 
Pierwszą znajdziesz TU.


6. Bądź otwarta i pozwól pracować profesjonaliście
Idąc na spotkanie z wizażystą możesz mieć głowę pełną pomysłów, możesz  nie mieć pojęcia co byś chciała, możesz też przyjść ze zdjęciem w dłoni. Niezależnie od tego jak będzie, pozwól pracować profesjonaliście. Poinformuj go jaki efekt chcesz uzyskać, co lubisz, a co definitywnie odrzucasz. Uwierz mi, że nic nie psuje makijażu i jego koncepcji bardziej, niż ciągłe utyskiwanie „kreska może grubsza?, może mocniej kości policzkowe?, może bez podkreślania brwi?, a czemu tyle tego?”.
Pozwól wizażyście skończyć i wtedy powiedz mu co Ci się nie podoba, w dobrym salonie powinni Ci zaproponować nową wersję makijażu w cenie.
7. Bądź realistką
Miej wobec siebie i wizażysty realne oczekiwania. Cerę usianą piegami można wyrównać, ale nie da się tego zrobić bez udziału kryjącego podkładu. Okolice oczu da się rozjaśnić, ale nie da się zlikwidować zmarszczek mimicznych. Blizny i przebarwienia mogą zniknąć pod kamuflażem, ale nie będzie to lekki, delikatny makijaż. Przychodząc do wizażysty ze zdjęciem gotowego makijażu, z reguły posługujemy się materiałami prasowymi, które aż kipią od fotoszopa. Pamiętaj, że dobry makijaż potrafi zdziałać bardzo dużo dobrego, ale eterycznej blondynki w Beyonce nie zmieni!
8. „Pierwszy raz” zostaw na kiedy indziej
Panny młode mają skłonność do nowości w dniu ślubu. Jeżeli nigdy wcześniej nie używałaś matowej pomadki, zostań przy znanym Ci błyszczyku – oszczędzisz sobie zaskoczenia: szminka inaczej się trzyma, inaczej robi się korektę w ciągu dnia, lubi brudzić zęby itd. Jeżeli nigdy wcześniej nie robiłaś grubej kreski na powiece i widząc się w lustrze nie możesz się poznać, zrezygnuj z tej nowości: oglądając potem zdjęcia nie będziesz usatysfakcjonowana.
9. Bądź z siebie zadowolona
Z makijażu ślubnego masz być bezwzględnie zadowolona, nie ma tu miejsca na półśrodki. Jeżeli jeden wizażysta nie sprosta Twoim oczekiwaniom, sprawdź kolejnych. Jeśli okaże się, że kilku wypróbowanych makijażystów nie trafia w Twój gust, być może najlepszym rozwiązaniem będzie, abyś pomalowała się sama. Niektóre kobiety są tak przyzwyczajone do makijażu jaki nakładają na co dzień, że nie są w stanie „polubić” nawet najlepszego makijażu spod innego pędzla.
10. Patrz na siebie ze „społecznej” odległości
Często widzę jak panny młode analizują swoją twarz centymetr po centymetrze i znajdują: a to blizna, a to przebarwienie, zmarszczka, włosek… Popatrz na siebie z odległości metra, dwóch. Z bliska każda z nas ma mnóstwo niedoskonałości, których nie widzą inni ludzie. Nie zadręczaj się drobiazgami, bo w Tym Dniu i tak będziesz najpiękniejsza i najważniejsza, a Twój przyszły mąż wielokrotnie widział Cię zupełnie bez makijażu, a mimo to zakochał się i poprosił Cię o rękę.

Na koniec garść drobiazgów, które nie zasługują na osobny punkt, a szkoda o nich nie wspomnieć.
Nie przejmuj się deszczem, o ile nie leje jak z cebra, wilgotne powietrze tylko utrwali makijaż i pomoże się mu stopić ze skórą. Bądź uzbrojona we własny błyszczyk lub pomadkę, puder sypki i pędzel do poprawek. Jeśli popłynie łza, nie pocieraj chusteczką tylko przyłóż ją tak, by wchłonęła wilgoć. Twarzowy makijaż jest ponadczasowy, nie poddawaj się trendom jeśli „dobrze” czujesz się w czymś innym. Odważ się na kolor, ale nie pozwól zrobić z siebie choinki. Korzystaj z usług ludzi, którzy dysponują różnymi rodzajami baz i utrwalaczy. I grymaś do woli!
Zdjęcia wykonał Bartosz Jasicki, za fryzury odpowiedzialna była Basia Palenik-Bernady (Atelier Bernady), malowałam osobiście.

3 komentarze:

Grymaś do woli:D Nie mam zielonego pojęcia jak znajdę kogoś kto zrobi ze mnie piękność bo w sumie to sama nie wiem czego chcę:D

Zdjęcia są fenomenalne :)

Maxi ratuje Cię makijaż próbny albo dwa, jeden zgodny z Twoją koncepcjią a drugi może z wizją makijazysty :)

Dzięki M. w imieniu fotografa

Prześlij komentarz