wtorek, 28 stycznia 2014

Kto dał Ci prawo, żeby lżyć... Czyli o tym, jak profil zainteresowań świadczy dla otoczenia o naszym potencjale intelektualnym.

Niedawno trafiłam na serię słabiutkich merytorycznie artykuło-wywiadów z blogerkami urodowymi. "Piękny Blog" - się to zwało i uprzykrzyło mi wieczór, bo z masochistyczną przyjemnością przeczytałam wszystko, włączając budujące komentarze. Portal, który popełnił te mini-wywiady, nie jest opiniotwórczy ani "na poziomie". Wspomniane artykuły miały jednorodną formę: pytanie, odpowiedź plus grafomańskie wprowadzenie. Nie jestem więc zaskoczona, że nikt nie poprawił wypowiedzi dziewczyn, ani nawet nie przeczytał przed publikacją. Uderzyło mnie jednak coś innego.

Wiem, że osoby pracujące w usługach "urodowych" (szeroko pojętych), są z definicji odbierane jako płytkie, głupiutkie, niewykształcone i w najlepszym przypadku cwane. Nie mam w planie z tym walczyć, ani nikomu nic tłumaczyć, bo mi znakomicie zwisa zdanie innych. Kilka razy próbowałam się "bronić", mówiąc, że skończyłam dość trudne, techniczne studia, a robię, co robię, bo to kocham. Że miałam, tak zwaną, dobrą pracę... Niedowierzanie to najlżejszy kaliber reakcji. Jestem zatem pogodzona z oceną mojej osoby i dla komfortu części osób, z którymi się stykam, staram się nie wyprowadzać nikogo z błędu.

Nie przyszło mi do głowy, że za przedłużeniem tej krzywdzącej oceny, załapują się też do wspólnego wora osoby z "urodowymi" zainteresowaniami. Dlaczego szydełkowanie, gotowanie, zwierzęta, wspinaczka, taniec, kino czy rękodzieło jest wartościowym hobby i może mieć je każdy, niezależnie od statusu materialnego czy wykształcenia. Makijaż, włosy czy kosmetyki to tematy tak miałkie i podrzędne, że nie warte nikogo, kto ma więcej niż dwie komórki (i nie mowa tu o ajfonach).



gość | Poniedziałek, 21.10.2013 | Zgłoś | Odpowiedz
Z tego wywiadu wyłania się obraz głupiutkiej kobietki, nie potrafiącej przytoczyć poprawnie nazwiska idolki ani zbudować zdania złożonego bez błędu. Moze i tak, ale dajcie jej zyc, przeciez gdyby miala pod czacha moce przerobowe na doktorat to nie zylaby z malowania innych, prawda? Wiekszosc fryzjerek, kosmetyczek czy manikiurzystek tytanami intelektu nie jest, bo byc nie musi. 

gość | Poniedziałek, 21.10.2013 | Zgłoś | Odpowiedz
Blachara straszna...Kolejna ekspertka, wizazystka I kij wie co jeszcze nie znajaca sie na skladach kosmetykow. Czego oni ucza w tych "szkolach"? Pilowania plastikowych pazurow, no ilez mozna?

gość | Poniedziałek, 16.09.2013 | Zgłoś | Odpowiedz
szczerze blog nie jest zbyt odkrywczy, każdy makijaż zrobiony " na jedno kopyto", paznokcie w jednym kolorze itp. Jak dla mnie blogowanie stało się swoistym hobby młodych panieneczek, które chcą zabłysnąć, zrobią sobie parę fotek, sklecą kilka zdań, a potem proszą koleżanki o komentarze.


Nie jestem panieneczką, ani nie proszę koleżanek o komentarze. Wręcz przeciwnie czuję się nieco skrępowana, jak ktoś z "reala" czyta moje wypociny. Jakby nie było, pisane w populistycznym stylu, ale skoro w taki efekciarski sposób gadam, to po co udawać, że sypię trzynastozgłoskowcem. Nie czuję się urażona powyższymi komentarzami, nawet nie bardzo czuję żeby mnie dotyczyły. Żal mi tylko, że ktoś uzurpuje sobie prawo do TAKIEJ oceny czyjegokolwiek miejsca w sieci.


gość | Czwartek, 02.05.2013 | Zgłoś | Odpowiedz
Autorko bloga: Widzieliśmy już co sobie wcierasz w buzie, włosy co jesz a nawet czym myjesz zęby, ale nie widzieliśmy jeszcze jak się załatwiasz, ani jakim papierem podcierasz ... :( Śmiało tyle pokazałaś ze swojego życia prywatnego, zrób jeszcze ten jeden mały kroczek, co Ci szkodzi? Oczywiście za kasiore! :)

gość | Czwartek, 02.05.2013 | Zgłoś | Odpowiedz
sorry,ale kto do cholery wchodzi na takie rzeczy typu kasia tusk itp. ja rozumiem,ze Piotr Pustelnik opisuje wsoja wyprawe na K2, ale tego typu rzeczy to strata czasu

gość | Piątek, 03.05.2013 | Zgłoś | Odpowiedz
autor: gość
swietny komentarz!!!!!!bravo!
autor: gość
Wlazłam na ten blog i po prostu szok- laska wrzuca w net zdjęcie każdej pierdółki, którą kupiła, robi foty swoim posiłkom, gazetkom, kawie. Od czasu do czasu jakaś powierzchowna recenzja kosmetyku.
Czy te wszystkie blogi są takie durne? Wstydziłabym się takich trywialnych "zainteresowań" i tracenia czasu na dzielenie się ze światem informacją jaki krem na pękające pięty kupiłam.
Te wszystkie blogi, to dowód, że Lem miał rację..

gość | Wtorek, 09.04.2013 | Zgłoś | Odpowiedz
no i o czym z taka pogadasz, jak tylko makijaze i moda takiej w glowie.

gość | Środa, 10.04.2013 | Zgłoś | Odpowiedz
niby tak, ale te dziewczyny wystawiają się na krytykę na własne życzenie. nikt im nie każe prowadzić bezsensownego bloga i informować całego świata o tym, że kupiły sobie nowego t-shirta i wrzucać fotorelacje z usuwania wągrów z noska. można robić w zyciu cos konstruktywnego i być ocenianym za osiagnięcia, ale jak ktoś wrzuca swoje foty w nowych ciuszkach, to jest oceniany za, to co prezentuje.. 



Trywialne zainteresowania, strata czasu, obdzieranie się z prywatności... Wszystko prawda, ale kto nabija 50 tysięcy wejść na posta o pękających piętach? Internety nie są nieskończone, Ci sami co lżą, szukają potem ratunku na zajechane pięty. Tak samo Ci, co z pobłażaniem uśmiechają się mówiąc: "no, chłop pracuje, a ona się bawi w kosmetyki", dopadają mnie potem na imprezie i konspiracyjnym szeptem pytają o botox na nadpotliwość i depilację laserową bikini. 

Wybaczcie, ale musiałam. 


A żeby wszystkim hienom dać argument w łapę... Chyba znalazłam następcę Guerlain Extreme Parure - w postaci Artdeco. I tak, mam pory skóry, i zmarszczki też mam, fotoszopa i mózg też mam, obu ostatnich używam rzadko.



14 komentarze:

My takie som gupie....

Podkład ładnie wygląda, cieszę się, że znalazłaś odpowiednik :) Ja ostatnio za pan brat z odkładem Stay matte z Rimmela, cieszy mnie w nim wszystko, łącznie z ceną 15 zł, bo cóż, bezrobocie niełatwy chleb ;P

Wiem, że to temat średnio wpisujący się w formułę bloga, ale jakoś mnie dziś tak dopadło.

Macałam tego Rimmela zrobił na mnie dobre wrażenie. Artdeco też mnie cieszy ceną bo niemal trzykrotnie tańszy od Guerlaina.

A tam bezrobocie, daj mężczyźnie pobyć samcem :) jeszcze się narobisz w życiu :*... poza tym Kebsiu jak dziecko...

Niby czemu nie wpisujący się? Twój blog, piszesz o czym chcesz, zresztą to ważny temat jest, bo powiem Ci, że i ja spotykam się z dziwnymi komentarzami czasem, nawet od własnej rodziny ;P

Przywiozę Ci mojego, odlejesz sobie trochę i zobaczysz, chcesz? :) No nie wątpię, cena bądź co bądź też gra istotną rolę :)

Oj bardzo jak dziecko - dziś zeżarł kszesło, pokrętła od kaloryferów i platikowy pojemnik....

Mój Boże! To co można powiedzieć o kimś kto LUKRUJE CIASTECZKA??!! ;) Też mnie to troszkę czasem "gniecie" , ale bez przesady. Trudno dogodzić każdemu :*

Nie mów, że to ze Snobki lub czegoś podobnego :P

Ludzie widzą tylko to, co chcą widzieć. Niestety.... Co więcej niektórzy nawet "z branży" (że tak powiem) mają dziwne wyobrażenia/opinie itd. Bywało, że czasami mnie to szokowało. Z czasem przestało, ale pozostał pewien ślad.

Ale TY masz rzęsy ♥ zazdrość :))) Napisz coś więcej o podkładzie z ArtDeco, bo ja lubię tę firmę i mam do niej nieustający sentyment oraz słabość :)
Miła odmiana zobaczyć zdjęcie bez obróbki :))

Szkoda nerwów na takie farmazony i utarte schematy, ja tez jestem po studiach, zresztą polonistycznych, żeby było śmiesznie i mam gdzieś, to co ludzie sobie myślą :)) P.S. ArtDeco świetne!

M. to pewnie dlatego, że nawet rodzina wolałaby bardziej odpowiednie hobby, chociażby architektura więzienna na ten przykład :). Przywieź pewnie! Obejdzie się bez odlewki bo ja po jednym smarnięciu wiem czy będziemy się lubić czy nie. A Kebsowi może dajcie jeść, bo chłopak chyba głodny :P

Gosiu, ale CUKIERNICTWO - to brzmi dumnie. A tekst: "interesuję się kosmetykami, włosami i makijażem" brzmi jak cytat z lokalnych wyborów miss buraka cukrowego :D

Hexxana, tak ze snobki, nie chciałam im robić reklamy, ale zapomniałam pousuwać linków z komentarzy. Podejrzewam, że chodzi Ci o firmy kosmetyczne... No tak przecież blogerka to zapewne nawiedzona, rozhisteryzowana małolata :)
Moja droga rzęsy tak jakoś długo wyszły, jakaś krzywizna obiektywu czy inny czort, na drugim oku są normalne :). Smarowałam dość długo specyfikiem AphroCelina. ArtDeco jest świetne, Long-Lasting Foundation nr 10, kryjący ale nie pudrowo-maskowy, dość trwały (choć nie tak odporny jak Guerlain), to zupełnie inna formuła niż ta, do której przywykłam - jest gęsty i trzeba trochę więcej uwagi przy nakładaniu. Napiszę więcej po jakimś czasie. Drugi w kolejce idzie High Performance Lifting Foundation, miała próbkę i jest bardzo ciekawy. A obróbka? Cóż jaki cel w pokazywaniu podkładu i gładzeniu paszczy ps-em :)

Cherry Belle, generalnie mam takie podejście jak Ty, czasem tylko mną targnie jak przeczytam takie bzdury, jak przytoczone komentarze. PS. Żebyś wiedziała :D

O, a wiesz że jakoś pominęłam linki :))) Tylko schemat wypowiedzi wpasował mi się w tamte klimaty. Kiedyś zostałam tam obsmarowana w komentarzach i pamiętam, że nie były one zbyt górnolotne. Zresztą sam serwis też pozostawia wiele do życzenia, ale podobnie jak Ty bywam w różnych miejscach.
Zaciekawiłaś mnie tym specyfikiem, pisałaś coś o nim? a jeżeli to czy mogę liczyć? :)
Wiesz, nie wiem jaki jest cel ale nie zmienia to faktu, że wiele osób sięga po PS-a i często jest go aż za dużo. Życie ;))

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Hexxana, mi internety często się "kończą" jak przez 3 godziny usypiam Dziedzica, więc czytam wszystko - jak leci. Widzisz podsunęłaś mi pomysł na post, właściwie nie wiem czemu jeszcze Aphro Celina się nie pojawiła - zapraszam wieczorem. A PS cóż, nie odżegnuję się, ale PS odbiera wiarygodność i prawdziwość - szczególnie w przypadku recenzji kolorówki na paszczy :). O ile muszę (przy fotkach robionych telefonem) czasem podkręcić kontrast jak fotografuję kosmetyki, o tyle relacja nt.podkładu chyba z założenia powinna pokazać "wszystko" :)

G w, racja, przejmować się nie trzeba, ale wkurzyć się czasem można :D

Zmarszczki? Że niby gdzie.

A Lema w to wszystko anonimy niech nie mieszają.

Tekashi mam bardzo bogatą mimikę i odwodnioną skórę, ci skutkuje zmarszczkami mimicznymi głębszymi niż u rówieśniczek. Wkrótce planuję odczarować publicznie botox to zobaczysz moje czółko w pełnej okazałości.

A Lem rzutem na taśmę się pewnie załapał :)

Cieszę się, że zainspirowałam Cię :)))
Nie unikam programów graficznych, bo wiadomo że bez tego ani rusz, ale ingerowanie w zdjęcie w sensie np. wygładzę zmarszczki, odejmę tu i tam itd. to nie dla mnie. Czasami widzę takie foty, że nie tylko brakuje skóry w sensie porów itd. ale nawet faktura cienia jest nienaturalna :crazy:

Prześlij komentarz