czwartek, 16 stycznia 2014

Odporność naturalnie! - leczę się sama, chromolę antybiotyki - hartowanie #2

W pierwszej części mojego cyklu, będącego prywatnym zbiorem z internetów i literatury, zaprosiłam Cię na wonny romans z >>CZOSNKIEM<<. Dziś chciałabym zaserwować Ci trochę teorii i trochę większe "trochę" o hartowaniu dzieci i dorosłych.

Nie przejmuj się, to nie będzie powrót do szkoły i nie będę kacić definicją odporności i funkcjami układu odpornościowego - zakładam, że literacko wykraczam poza obszar zainteresowania osób z jednocyfrowym wiekiem, a starsi przerabiali to już w szkole. Jednak na własny użytek usystematyzowania cyklu, który, jakby nie było, zaczęłam od ... dupy strony.

makijaż mojego autorstwa, reszta kredytów na końcu tekstu

Odporność nieswoista jest naturalną i dziedziczną zdolnością do obrony. Jest uwarunkowana genetycznie i zależy od "szczelności" naskórka, funkcjonowanie błon śluzowych, zawartości kwasów w żołądku, śliny, łez, wydzieliny z nosa, flory przewodu pokarmowego, dobroczynnej flory bakteryjnej i interferonów (substancji, która uwalniane są z komórek zarażonych wirusem i zapobiegają wnikaniu wirusa w zdrowe komórki). Bardziej przystępnie: odporność nieswoista działa natychmiast - kaszlesz, łzawisz, wymiotujesz. Co obniża tę formę odporności? Ano zła dieta, warunki sanitarne i stres.

Poza tym, co dostajemy w pakiecie wraz ze skłonnością do tycia i myszatym blondem, i krzywymi palcami u nóg, i świńską karnacją, jest też odporność swoista. Wykształcona odporność i pamięć immunologiczna - nie są one tak błyskawiczne, jak odporność swoista, polegają głównie na wykształceniu przeciwciał (temat limfocytów, grasicy i trzeciego migdała to materiał na osobny wpis). Odporność swoista dzieli się na czynną i bierną, a te z kolei na naturalną i sztuczną.

Uf, jesteśmy w domu, po przełknięciu podstawy programowej, clou programu, HARTOWANIE.

Hartowanie można w skrócie nazwać zwiększaniem tolerancji organizmu na zmieniające się, niekorzystne warunki - i nie mowa tu o obniżce pensji, ani odcięciu od internetu. Hartowanie ciała nie musi kojarzyć się z wymiotującymi z wysiłku fankami Chodakowskiej, potem, zmęczeniem czy czymś równie mi nie miłym - może być dostosowane do wieku, stanu zdrowia czy samopoczucia.

- Nie wychodź na tę pogodę, psa by nie wygonił
Rodzicu i Dzieciu, nie podążajcie tą drogą. Zawsze jak masz ochotę zostawić Dziedzica, i Się przede wszystkim w zaciszu domowym, pamiętaj to pogoda, która służy mi równie dobrze jak słońce. Oczywistą oczywistością jest fakt, że nie jesteście morsami więc nie latacie po nagusiu, a po kąpieli deszczowo-wietrzno-śnieżnej rozgrzewamy się, jemy i pijemy coś ciepłego. A więc, HARTUJEMY!

Chodzenie boso

Rozpoczynamy latanie na bosaka od chodzenia w skarpetach po domu, potem zdejmujemy skarpety, na następnym etapie próbujemy wyłazić poza dom (oczywiście dotyczy to posiadaczy trawnika), korzystamy z mokrej trawy (w zakresie podologicznym, nie pumonologicznym). Co poza częstszym pedicurem będzie nas czekać? Poprawa krążenia krwi w organizmie.
Ekstremalną wersją jest chodzenie po śniegu. Ponoć (bo nie próbowałam - nie tylko z braku śniegu) palące uczucie, jakie pojawia się po 1-2 minutach jest nieocenioną korzyścią dla naszej odporności.

Brodzenie kopytami w zimnej wodzie

W warunkach domowych wykonalne. Do wanny napuścić trochę zimnej wody i chodzimy! Tak, chodzimy, nie stoimy nieruchomo, przez ok. 1 minutę. Codziennie zwiększamy dawkę przyjemności o kolejną minutę, aż do 6 minut. Robimy w ten sposób dobrze nerkom, pęcherzowi, płucom, żołądkowi i jelitom.

Wodne kąpiele rąk do łokci

Ciężko będzie brodzić nogami i kąpać ręce, więc nie zaproponuję połączenia z powyższym. Zanurzamy ręce aż do łokci w umywalce z zimną wodą. Istotą zabawy jest aby rąk nie wycierać w ręcznik, a suszyć przez wmasowanie wody w skórę. Poleca się tę zabawę osobom, które mają problemy ze snem (przed zaśnięciem) lub cierpią na palpitacje serca

Polewanie kolan i rozcieranie ciała zimną wodą

Robimy sobie tą krzywdę 2-3 razy w tygodniu. Rozcieranie zaczynamy zawsze od prawej do lewej strony, najpierw nogi, ramiona, plecy oraz okolicę serca, na koniec wycieram się energicznie ręcznikiem. Poprawiamy krążenie, uodparniamy się na infekcje i przeziębienia, a zimne i mokre stopy pozostają wspomnieniem

Kąpiele słoneczne

Ekspozycja na słońce wiosną i latem ma zbawienny wpływ na nasz organizm - tego chyba nie muszę rozwijać. Już 5-10 min w słońcu porannym (do 11) hartuje, poprawia samopoczucie, wzmacnia skórę.

Zimne prysznice i ruch na świeżym powietrzu to sposoby znane pewnie wszystkim.

Hartowanie dzieci to osobna kwestia, o ile latem można pozwolić Dzieciowi latać w lecie na bosaka po domu, należy z nim wychodzić na słońce, to w temacie należy poruszać się ostrożnie.

Czy widzisz oczyma wyobraźni te biedne 4-5 latki (nie mówię o niemowlakach), które jadą ciągnięte na sankach, nie mogą się ruszyć, a przez szczelinę między czapką a szalikiem widzą tylko światło. Opiekun poprawia kocyk, którym spętane są młode kopyta i dzielnie rżnie pod wiatr, a krople potu płyną po plecach... i kogo hartuje ten spacer?

Ad rem.


  • W mieszkaniu temperatura nie powinna przekraczać 21 stopni. Sprawdziłam to na żywym organizmie, choroby (szczególnie np.krtaniowe) uwielbiają ciepełko, Potomek dużo lepiej dochodzi do zdrowia w wywietrzonych (mimo mrozu) pomieszczeniach.
  • Dziecia ubieramy na cebulkę, nie tylko dlatego, że zawsze możemy zdjąć uplamioną powłokę.
  • W zimie nie wolno zakrywać dziecku buzi szalikiem, który staje się źródłem infekcji. Skraplający się na nim, schłodzony przez zimne powietrze pot zostaje wciągnięty spowrotem do ust dziecka.
  • Z Dziedzicem wychodzimy niezależnie od temperatury, na tyle czasu ile możemy lub możemy wytrzymać biegając zań. Przy temperaturze -15 spędzamy na zewnątrz max. 30 minut
  • Nawilżamy powietrze w pokoju, w którym Dzieć śpi (lub spać powinien ;) )
  • Karmimy różnorodnie
  • Zmieniamy powietrze
Niby oczywiste, ale mam nadzieję, że czytało się z przyjemnością. Na koniec mały gratis w postaci:

Napar z siemienia lnianego i miodu na suchy kaszel
1 łyżka siemienia lnianego, 1 szklanka wody, 1 łyżka miodu naturalnego

Siemię lniane zalać wodą i gotować na małym ogniu przez ok 10 min. Dodać łyżkę miodu i wymieszać. Pić na ciepło 2 razy dziennie.





3 komentarze:

Zdecydowanie popieram i też się sama leczę ile mogę ;) teraz na wszystko zapodają antybiotyki - na obtartą piętę, zajadę i anginę ropną..
Od kiedy piję wodę z miodem i cytryną uwierz żę nie chorowałam na żadne przeziębienia i inne takie ..
Chodzenie boso to podstawa..wiem że to może nie bardzo normalne ale lubię kroczyć po szyszkach:D

I super, my też jemy miód i pijemy wodę z cytryna. A mój mąż nasmiewa się ze mnie cale lato bo nie mogę stop doczyścić od biegania po podwórku na bosaka ;)

Jak byłam mała, to często chodziłam na wsi u Babci po trawie. Potem mi przeszło, bo nastała paranoja robalowa - nienawidzę robactwa i na myśl, że mogłabym na jakimś stanąć, niedobrze mi ;P Ale hartowanie zimnem mi znane, ja z zimnego chowu, u nas otwarte okna w zimie to normalka ;) i na przykład u Waszej Mamy często nie jestem w stanie wytrzymać dłużej niż godzinę, albo ziewam non stop i wszyscy myślą, że się nudzę ;P

Prześlij komentarz